Dwa tygodnie do mety

Kampania wyborcza ma się ku końcowi. Już tylko 2 tygodnie dzielą nas od od wyborów rad wszystkich szczebli samorządu i pierwszej tury wyborów na burmistrza. Wszystkie komitety zaprezentowały się na spotkaniach i wiecach.  Z dotychczasowych obserwacji wynika, że dwa najsilniejsze ugrupowania to Gryf XXI oraz Zjednoczona Prawica. Jeśli chodzi o listy Gryfa – nie ma żadnych niespodzianek – dominują znane osoby, postaci aktywne w życiu politycznym w ciągu ostatnich 20 a nawet 30lat. Kandydatem na burmistrza oczywiście jest Władysław Diakun, który po raz kolejny zamierza zdobyć fotel burmistrza w Policach. Trudno obecnie zauważyć aby ktokolwiek poważnie mu zagrażał.

Dużą pewność siebie reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość będące na absolutnym topie. Ciesząc się w kraju wysoką popularnością sondażową PiS zamierza przenieść ten efekt na grunt samorządowy. Sławomir Dmochowski jest kandydatem na burmistrza i nie zamierza, jak twierdzi, kończyć w pierwszej turze. Znając siłę obecnego burmistrza, działacze PiS mówią, że sukcesem będzie doprowadzenie właśnie do drugiej tury. Spotkania Prawa i Sprawiedliwości cieszą się sporą popularnością Chociaż  we wszystkich spotkaniach wszystkich ugrupowań uczestniczą praktycznie tylko ich członkowie lub zwolennicy. Próżno zatem oczekiwać trudnych pytań i ciekawej dyskusji. Prawo i Sprawiedliwość wśród kandydatów na radnych wystawiło osoby nowe ze względu na zakaz wydany przez Kaczyńskiego w stosunku do osób pełniących dobrze płatne funkcję w spółkach Skarbu Państwa. Zabrakło na nich Mariusza Różyckiego, Dominika Brzęckiego i Tomasza Tokarczyka- bardzo aktywnych radnych mijającej kadencji. Nie zabrakło natomiast Ewy Chmielewskiej, która po raz kolejny próbuje wcisnąć się na samorządową scenę. Ewa Chmielewska reprezentuje niszowe ugrupowanie ministra Gowina, co biorąc pod uwagę sojusz z PiS-em- Zjednoczoną Prawicę, uprawnia ją do kandydowania w wyborach. Prawo i Sprawiedliwość mocno pręży muskuły, ale czy to przełoży się na wynik wyborczy?

Jest jeszcze Projekt Police pod kierownictwem Krystiana Kowalewskiego, kandydata na burmistrza. To taki eksperyment polityczny polegający na wprowadzeniu nowego ciała o nie partyjnej prowieniencji do samorządów  polickich. Sam Krystian Kowalewski już po raz kolejny próbuje swoich sił w wyścigu o stanowisko burmistrza Polic. 4 lata temu dzięki temu, że wystartował przeciwko Diakunowi został radnym. Wtedy reprezentował Platformę Obywatelską, która nie wprowadziła do Rady Miejskiej  żadnego oprócz niego człowieka. Kowalewski rozstał się z PO  i stworzył Projekt Police. Jaki wynik wyborczy osiągnie to ugrupowanie tego nikt nie wie. To największy znak zapytania tych wyborów.

Jest jeszcze Koalicja Obywatelska złożona z Platformy i Nowoczesnej. Obecnie szefem PO w Policach jest Janusz Szwyd. Tym razem mocno poobijana Platforma postanowiła nie wystawiać swojego kandydata na burmistrza korzystając  z sytuacji jaką daje jej koalicja z Nowoczesną. W wyniku takiego układu kandydatem na burmistrza policji jest Ewa Ignaczak- osoba nieznana z aktywności politycznej w Policach ani żadnej innej. Jak się okazuje jest członkiem i działaczem Nowoczesnej, ale raczej na szczeblu wojewódzkim niż lokalnie. Trudno znaleźć jakiekolwiek osoby uwikłane w więzy partyjne z Nowoczesną w Policach. Szanse tego pomysłu na jakikolwiek sukces są minimalne, natomiast nie przynoszą nic złego w kontekście dyskusji publicznej na okoliczność wyborów. Jak wszyscy pozostali kandydaci,  z rezerwą odnosi się do obecnej władzy na czele z burmistrzem. Nie ma żadnych ataków a nawet ostrej krytyki ani samego Diakuna ani Gryfa. W zamian możemy usłyszeć czasami dosyć księżycowe pomysły na pomyślność Polic. W samych pomysłach nie ma nic złego i czasami warto z nich skorzystać. Być może siły które obejmę władzę Po 21 października wezmą pod uwagę projekty swoich adwersarzy. Wracając do Platformy trudno nie zauważyć że nie może ona się wyzwolić ze swojej przeszłości i odciąć od przyczyn absolutnej klęski. Biorąc pod uwagę fakt, że zawsze w Policach ugrupowanie to miało bardzo przyzwoity wynik można powiedzieć, że w mijającej kadencji Platforma zbliżyła się do dna. Wystawiając na swoich listach Leszka Guździoła, jednego z głównych  grabarzy widać, że lekcji Platforma nie odrobiła i wniosków nie wyciągnęła.


Andrzej Marek