Jedno zwycięstwo do tytułu (źródło: http://www.chemik-police.com)

Mistrzynie Polski coraz bliżej obrony tytułu

   Tylko jeden i aż jeden zwycięski pojedynek dzieli siatkarki Chemika Police od powtórzenia ubiegłorocznego sukcesu i zdobycia tytułu mistrzyń Polski. Choć w dzisiejszej, trzeciej z kolei konfrontacji pretendent do miana najlepszej drużyny w kraju, PGE Atom Trefl Sopot był zdecydowanie słabszy od obrończyń głównego trofeum  Orlen Ligi, to na pewno jutro gospodynie na nowo podejmą walkę i o triumf trzeba będzie po raz kolejny stoczyć zaciętą walkę.

PGE Atom Trefl Sopot – Chemik Police 0:3 (16:25, 20:25, 19:25)

 

PGE Atom Trefl Sopot: Bełcik – 3, Kaczorowska, Cooper -4, Zaroślińska -10 , Leys -11, Efimienko, oraz Durajczyk (l) Tokarska – 6,  Miros, Fonoimoana – 3, McClendon – 4, Kaczmar.

Chemik Police: Ognjenović – 4, Werblińska – 6, Veljković – 9, Bjelica – 14, Glinka-Mogentale – 8, Bednarek-Kasza – 10, –  oraz Zenik (l), Krzos, Móz – 1.

MVP meczu: Agnieszka Bednarek-Kasza

Do przewidzenia było, że mecz będzie miał nerwowy początek bo stawka, o którą toczy się gra, jest niebagatelna. Ponadto każda z drużyn miała świadomość, że porażka oznacza mało komfortową sytuację przed czwartym, niedzielnym pojedynkiem. Błędy po obu stronach w pierwszych akcjach nikogo więc nie zaskoczyły. Zawodniczki obu drużyn szczególnie myliły się przy zagrywce. Tak sopocianki, jak i nasze mistrzynie starały się tym elementem utrudnić grę rywalkom. Jako pierwsze opanowały emocje podopieczne trenera Giuseppe Cuccariniego. Zaczęły dobrze serwować, sprawiając tym sporo problemów miejscowym. Mimo to nie były w stanie uzyskać większej niż 1-punktowej przewagi. Dopiero przy stanie 11:13 udało się złamać opór gospodyń. Od tego momentu nasze siatkarki z akcji na akcję przyjmowały inicjatywę i punkt po punkcie budowały przewagę. Przede wszystkim za sprawą Małgorzaty Glinki-Mogentale, która w partii otwierającej mecz miała swój benefis. Maja Ognjenović, rozgrywająca także świetne zawody, praktycznie w ciemno wystawiała piłkę na lewe skrzydło, a „Maggie” w swoim stylu skutecznie kończyła ataki. W sumie w pierwszej partii zdobyła siedem punktów.

Drugi set lepiej rozpoczęły gospodynie żądne rewanżu za przegraną, inauguracyjną partię meczu. Na pierwszą przerwę techniczną schodziły z przewagą czterech punktów. Jednak nasze siatkarki wyraźnie były pewne swego i po żywiołowym okresie gry rywalek spokojnie rozpoczęły za nimi pogoń. Najpierw Ana Bjelica po kapitalnej obronie Marioli Zenik skontrowała gospodynie. Później punkt dołożyła Anna Werblińska. Nie po raz pierwszy w tym meczu świetnie z obiegnięcia zaatakowała Agnieszka Bednarek-Kasza. Bohaterką seta była natomiast Stefana Veljković. Przez jej blok z żadne skarby nie mogła przebić się Katarzyna Zaroślińska, atakująca z Sopotu. W sumie cztery punkty zdobyte przez naszą środkową na siatce zrobiły różnicę, której gospodynie nie były w stanie zniwelować.

Trener sopocianek, Lorenzo Micelli, próbował roszad w składzie, szukał ustawienia, które dawałoby zespołowi lepszą skuteczność w przyjęciu. Z zagrywkami  naszych siatkarek, a przede wszystkim Anny Werblińskiej i Any Bjelicy zupełnie nie radziła sobie Klaudia Kaczorowska. Katarzyna Zaroślińska, zwykle najlepiej punktująca zawodniczka wśród miejscowych, kompletnie straciła swoją skuteczność. Kapitalnymi akcjami popisywała się natomiast Agnieszka Bednarek-Kasza. Swoje nieprzeciętne umiejętności mogła zaprezentować dzięki bardzo dobrej grze Mai Ognjenović, która nawet jedną ręką potrafiła precyzyjnie wystawić piłkę. Choć gospodynie ambitnie i z wielkim poświęceniem broniły, próbowały zmieniać tempo ataków a to kiwając, a to obijając blok Chemika, nie były w stanie odwrócić losów trzeciego seta. Od samego początku toczył się on pod dyktando aktualnych mistrzyń Polski, które efektownym zwycięstwem w ostatniej partii i w całym spotkaniu sprawiły wielką radość przede wszystkim sobie oraz dużej grupie kibiców, którzy przyjechali za nimi do Sopotu.