Krótka noc przed porannym graniem

Reprezentacja Polski siatkarek zapewniła sobie awans do ćwierćfinału turnieju na Igrzyskach Europejskich w Baku dzięki wczorajszemu, efektownemu zwycięstwu nad Włochami 3:0. Jutro nasze panie mają do rozegrania ostatni pojedynek grupowy z Belgijkami. Początek meczu o godz. 6. O wczorajszym spotkaniu, o przykrym zdarzeniu w trzecim secie i o porannym graniu mówi przyjmująca reprezentacji Polski i Chemika Police, Anna Werblińska:

Zdarta broda

Mecz w Włoszkami był dla nas bardzo ważny w kontekście awansu z grupy do ćwierćfinałów. Podeszłyśmy do rywalek z pełnym szacunkiem, bo choć rzeczywiście jest to młody zespół, ale dziewczyny potrafią grać w siatkówkę, na co dzień występują w bardzo dobrych drużynach klubowych. Wyszłyśmy mocno skoncentrowane, z wolą walki i chęcią wygranej. No i możemy się cieszyc z awansu. Zaangażowanie i poświęcenie chyba było widać (śmiech), zresztą nie może być inaczej, jeśli gra się o coś. No i mam zdartą brodę, a siniaków nie liczyłam. Skoro jednak Kasia Zaroślińska krzyknęła mi, że mogę śmiało brać piłkę, więc poszłam na całego, a że wylądowałam w bandach, to już trudno, zdarza się. Starałam się jak najmniej uszkodzić ciało. Ucierpiała trochę broda i dzięki Bogu nic poważniejszego się nie stało. Niemniej jednak cała sytuacja na zdjęciach wygląda naprawdę groźnie (śmiech).

Sałatka z kaczką i sushi

Dzisiaj, w ramach przygotowań do kolejnego meczu, z Belgijkami, rano część drużyny miała zajęcia z piłkami na hali, część miała prewencję na siłowni. Później kilka z nas zdecydowało się na wyprawę do miasta. Chciałyśmy zjeść coś konkretnego, porządnego, dobrego. Byłyśmy w fajnej knajpce, którą poleciła nam Kasia Skowrońska i powiem, że pojadłyśmy sobie. Dziewczyny wzięły sushi, a ja nie jestem amatorką takiego jedzenia, więc zamówiłam sałatkę z kaczką. Super jedzenie, bardzo fajna miejscówka, więc jeśli komukolwiek miałabym polecić dobrą knajpkę w Baku, to na pewno zarekomenduję właśnie tę.

Rozmowy o grze

W planach na dzisiaj jest jeszcze odprawa przedmeczowa, na której poznamy bliżej rywalki i taktykę na jutrzejsze spotkanie. Myślę, że stać jest nas na to, aby wygrać. Musimy wyjść skoncentrowane, z wolą walki, z determinacją. Nasza gra wygląda coraz lepiej, co pokazał wczorajszy pojedynek. Coraz lepiej się rozumiemy, bo bardzo dużo ze sobą rozmawiamy i korygujemy błędy. Myślę, że ta komunikacja jest bardzo istotna, bo mamy mało czasu na przećwiczenie jakiś zagrań, więc większość trzeba omówić, ustalić. Żadna z nas nie obraża się, jeśli pojawią się jakieś uwagi i nie odbiera tego jak atak, ale chęć pomocy jedna drugiej, nawiązania lepszej współpracy podczas gry. Moim zdaniem to dobrze wróży na przyszłość.

Nie patrzeć na zegarki

Jutro na pewno będzie ciężko. Belgijki to jest zespół, który od kilku lat występuje w określonym składzie, więc jest zgrany. Poza tym będziemy walczyć w porze, kiedy zazwyczaj się wstaje, albo je śniadanie. Ale rywalki też mają ten sam problem. Musimy się do tego jak najlepiej przygotować. Nie patrzeć na zegarek, ale pozytywnie nastawić się do rzeczywistości, wyjść z uśmiechem na twarzy i zagrać radosną siatkówkę. Na pewno nie zaprzątamy sobie głowy i nie będziemy myślały jutro o jakiś porachunkach, rewanżu za porażki z przeszłości. Ważne jest to, co jest teraz tu, w tym momencie. Z Belgijkami przegrałyśmy walkę o mistrzostwa świata, było dla nas przykre przeżycie i łzy się polały, ale tak naprawdę mamy teraz inne cele, są nowe mecze więc nie ma co rozpamiętywać, zaprzątać sobie głowy tym co było kiedyś.
Za chwilę, jak wspominałam, mamy odprawę, a po niej… do łóżek. Tylko czy uda się tak wcześnie zasnąć? Z tego co pamiętam, to już o 6.45 czasu miejscowego, czyli o 3.45 w Polsce, mamy wyjazd na halę. Wcześniej szybka toaleta poranna, jakieś śniadanie, kawa na przebudzenie. To będzie krótka noc. Zatem już teraz mówię: dobranoc (śmiech).