Serbia jest w naszym zasięgu

    25 czerwca , o godz. 14, kadra polskich siatkarek rozegra półfinałowy mecz na Igrzyskach Europejskich z Serbią. Po drodze do strefy medalowej nasze panie, po dramatycznym pojedynku, pokonały reprezentację Niemiec. O tym, jak przyjęta została w zespole ta wygrana, o pomeczowych refleksjach oraz o czekającym pojedynku z Serbią, którego stawką jest finał Igrzysk Europejskich, opowiada środkowa reprezentacji Polski oraz Chemika Police, Agnieszka Bednarek-Kasza:

Było się z czego cieszyć

Satysfakcja ze zwycięstwa z Niemkami jest naprawdę duża. Cieszyłyśmy się bardzo, co było chyba widać (śmiech), bo ten mecz, który początkowo wydawał się układać po naszej myśli, nagle się skomplikował. Nagle zrobiło się ciężko, więc radość na koniec była jak najbardziej uzasadniona. Na pewno chciałyśmy zakończyć to spotkanie w miarę szybko. Tych pięć setów w naszym kolejnym meczu absolutnie nie było wynikiem niedosytu siatkówki (śmiech). Tak po prostu się ułożyło spotkanie.

Bez presji

Takie falowanie, te przestoje w grze nie wynikają ze słabej psychiki, nie radzeniem sobie ze stresem, presją na wynik. Nikt tu nad nami nie stoi, nie stawia jakiś warunków i nie mówi, co my musimy. Nic takiego niema miejsca. To my deklarowałyśmy, że chcemy osiągnąć jak najlepszy wynik, powalczyć o medale i same wyznaczyłyśmy sobie zadania do wykonania w Baku. Gdyby tego nie było, gdybyśmy nie założyły sobie, co chcemy osiągnąć, nie byłoby w ogóle sensu tu przyjeżdżać. Po to startujemy w Igrzyskach Europejskich, aby zdobyć medal, żeby wygrywać. Moim zdaniem takie niedoskonałości w naszej grze, błędy, to ciągle wynik braku zgrania ze sobą, nie dopracowania pewnych szczegółów. Jakkolwiek od zgrupowania w Szczyrku, od kiedy jesteśmy razem, minęło już kilka tygodni, ale to ciągle za mało. Poza tym żeńska siatkówka ma taką specyfikę. Nie jesteśmy jedynym zespołem, któremu przytrafiają się momenty przestoju, słabszej gry. Wiele drużyn ma z tym problem, ale dobrze by było, gdyby nas dotykał w jak najmniejszym stopniu, a najlepiej w ogóle.

Wygrać trzy sety

Teraz mamy chwilę przerwy po obiedzie i zaraz jedziemy na trening, bo organizatorzy wyznaczyli nam go na godz. 17. Wieczorem będzie odprawa i poznamy bliżej rywalki. Ustalona będzie także taktyka na jutrzejszy mecz. Zapewniam, że na pewno ustalimy, iż mamy wygrać trzy sety. W jakiej kolejności, to już jest mało istotne i to się okaże jutro (śmiech). Pozytywne jest to, że mecz rozpoczyna się o w miarę normalnej porze dnia. Z Serbią trenowałyśmy razem i grałyśmy sparing tu, w Baku, przed rozpoczęciem turnieju. Trudno mi ocenić, jak zmieniła się gra tego zespołu od tamtego czasu, bo nie obserwowałam na co dzień meczów drużyn z tamtej grupy, jedynie śledziłam wyniki. Fakt, że wygrałyśmy z nimi wtedy, nic teraz nie znaczy. Niemniej uważam, że wszystkie drużyny, które uczestniczą w tym turnieju, są jak najbardziej w naszym zasięgu. Zatem jutro będziemy walczyły o zwycięstwo.