Stachyra łowca wraków

Początek formularza

 

 


Od kilku tygodni po niemieckiej stronie granicy panuje oburzenie na Stowarzyszenie „Pomeraniak”, które nie może rozliczyć się z pieniędzy przeznaczonych na uczczenie dzieci–ofiar katastrofy samolotu Dornier w marcu roku 1945. Prezesem „Pomeraniaka” jest Jacek Stachyra (PO), członek zarządu powiatu polickiego jak donosi portal Pogranicze24.Stowarzyszanie Pomeraniak staje się kością niezgody na pograniczu. Tak delikatna materia jak stosunki polsko – niemieckie  poddana została ciężkiej próbie. Niemcy coraz śmielej krytykują Polaków za tolerowanie takich organizacji. Wśród mieszkających tam naszych rodaków  jest jeszcze gorzej. Stowarzyszenie Pomeraniak  powstało w 2008 roku jako przygraniczna przybudówka PO. Inicjatywę pobłogosławił sam Radek Sikorski, który na zakończenie roku szkolnego w 2008 r. wspólnie z niemieckim ministrem spraw zagranicznych  odwiedzili szkołę w Loecknitz.

MSZ postanowił  przekazać 5 tys. euro na „rozruch”  Pomeraniaka. Członkami  stowarzyszenia z założenia mieli być zarówno Niemcy jak i Polacy. Wśród tych  drugich organizacja  skupiająca coraz liczniejszych  przybyszów z Polski była na pewno pomysłem interesującym.  Prezesem został Jacek Stachyra, działacz szczecińskiej PO.

Pierwsze zgrzyty

Pierwsze zgrzyty pojawiły się już po kilku miesiącach. Po festynie w Loecknitz w październiku 2008 zaangażowani w organizację imprezy członkowie „Pomeraniaka” nie mogli ni jak zamknąć rozliczeń . Stachyra był nieuchwytny. Pytań o pieniądze przybywało, a Stachyra unikał spotkań. 5 tys. euro przekazane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych zostało wydane według uznania samego przewodniczącego. Nigdy nie udało się od niego uzyskać jakichkolwiek rzeczowych wyjaśnień czy specyfikacji  wydatków. W końcu, w sierpniu 2008 r odbyło się walne  zebranie stowarzyszenia. Stachyra przyprowadził  liczną grupą nowych członków,   którzy nie mieli nic wspólnego z „Pomeraniakiem”. W głosowaniach  dawało mu to jednak wystarczającą  przewagę. Od tego momentu zarząd „Pomereniaka” skurczył się do 2 osób : Stachyry i jego zastępcy. 3 członków zarządu odeszło wraz z niemal całą grupą założycielską. Jak twierdzą świadkowie tamtych wydarzeń – z bezradności . Ze Stachyrą nie da się dogadać. To człowiek o wyjątkowej odporności na pytania i  sprycie w unikaniu zarzutów.  Sprawą zajęła się Gazeta Wyborcza, ale publikacje ucichły.

Pomeraniak pojawił się jeszcze raz jako komitet wyborczy Polaków w przygranicznych  samorządach. Poniósł sromotna klęskę co wywołało  śmieszność i nieustające komentarze rdzennej ludności.

Do trzech razy sztuka

Po raz trzeci „Pomeraniak”  pojawia się w kontekście  akcji zbiórki pieniędzy przeznaczonych na uczczenie dzieci–ofiar katastrofy samolotu Dornier w marcu roku 1945. Jeżeli w prasie niemieckiej znaleźć można takie publikacje jak poniżej przytoczona, to na pewno jest coś na rzeczy, niezależnie od tego ile oczyszczających wywiadów Stachyra udzieli. byli członkowie Pomeraniaka nabrać się nie dadzą, czego i Szanownym Czytelnikom Wieści życzymy.

Niemiecki dziennik „Nordkurier” (ukazujący się w całej Meklemburgii w nakładzie 85000 egz.) od początku marca informuje o nieznanym losie pieniędzy, powierzonych stowarzyszeniu „Pomeraniak” na wydobycie wraku samolotu Dornier, w którym w marcu 1945 zginęło 80 niemieckich. Przedsięwzięcie może zakończyć się fiaskiem, a według „Nordkuriera” powodem tego jest niezadowolenie Ludowego Niemieckiego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi ze współpracy ze Stowarzyszeniem Pomeraniak,(……) członek zarządu Pomeraniaka, twierdzi (….) że dotąd wpłynęło 16 tys. euro. Część pieniędzy została jednak wydana „na różne wydatki”, stąd stan konta wynosi 9 tys. euro. (…..) Zdzisław Matusewicz, burmistrz Trzebiatowa i jeden z inicjatorów wydobycia Dorniera, również nie chce już współpracować z „Pomeraniakiem”. Na konto „Pomeraniaka” pieniądze wpłacały instytucje niemieckie, a także rodziny ofiar katastrofy. Jedni z darczyńców – rodzina producenta Dorniera, wpłaciła 10 000 euro. Do tej pory nie wiadomo, co się z tymi funduszami dzieje.

                                                                                       Zródło:Pogranicze24.info

Andrzej Marek