Zwyczajna sesja nadzwyczajna

IMG_0743a25 sierpnia odbyła się nadzwyczajna sesja rady powiatu. Choć wakacje się nie skończyły, przy Tanowskiej zebrali się radni powiatowi. To na wniosek Gryfa XXI zwołano poniedziałkowe obrady. Na salę przybyło więcej osób niż zwykle. Wśród członków Platformy Obywatelskiej wystąpiła silna mobilizacja. Nigdy wcześniej w tej kadencji czegoś takiego nie dało się zaobserwować. Do tej pory w posiedzeniach dotyczących sprawy Białej udział brali, oprócz radnych, tylko nauczyciele i pracownicy Zespołu Szkół oraz rodzice. Mimo upływu roku od rozstrzygnięcia konkursu na stanowisko dyrektora i powołania Agaty Markowicz- Narękiewicz na szefa Zespołu Szkół, poprzednia dyrektor Beata Golisowicz nie odeszła w niepamięć. Przeciwnie, napięcie wokół szkoły stale utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. Radni Gryfa po raz kolejny nie zostawili suchej nitki na zarządzie za nadzór nad szkołą. Mimo wakacji lawina skarg na nową dyrektor jest przerażająca. Płyną one ze wszystkich stron: pracowników, nauczycieli, byłej nauczycielki, byłego dyrektora, głównej księgowej, rady rodziców i innych. Cezary Arciszewski i Andrzej Bednarek (Gryf XXI) domagali się wyjaśnień w sprawie skarg i zarzutów. W tym momencie należy przypomnieć, że na poprzednią dyrektor szkoły Beatę Golisowicz w ciągu 10 lat nie wpłynęła ani jedna skarga. Niestety, kwestie proceduralne zdominowały dyskusję. Nie udało się uzyskać żadnych wyjaśnień co do zarzutów postawionych  w pismach. Dla postronnego widza, za jakiego bynajmniej się nie uważamy, zapamiętania godne są tylko smaczki, jakich nie brakowało dyskusji, chyba że interesują nas pytania bez odpowiedzi. Radny Andrzej Bednarek (Gryf XXI) domagał się wyjaśnień dotyczących wątpliwości np. ws. gali MMA zorganizowanej na terenie placówki oświatowej i Niemiecko-Polskiego Gimnazjum w Löcknitz. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że stosunki są prawidłowe. Arciszewski, Bednarek, Dobosz, Echaust i Wesołowska – Kośmider (Gryf XXI) zarzucali zarządowi powiatu lekceważenie spiętrzonych do granic wytrzymałości problemów szkoły. Leszek Guździoł (PO), skazany pod nieobecność Anny Rybakiewicz (PO) na konieczność udzielania odpowiedzi, twierdził, że wszystko są to polityczne ataki na zarząd powiatu w ramach właśnie rozpoczętej kampanii wyborczej. Znany wcześniej z poparcia dla Beaty Golisowicz starosta, bronił decyzji zarządu oraz samej nowej dyrektor. Wielokrotnie sugerował, że istnieje pogląd przeciwny do lansowanego przez Gryfa. Według opozycji, w szkole jest dużo gorzej, żeby nie powiedzieć tragicznie, niż przed wyborem nowego dyrektora. Dowodem na to ma być aktywność osób wyrażających podobne poglądy – nauczycieli i innych pracowników szkoły oraz przedstawicieli rodziców. W duże zakłopotanie obecną dyrektorkę wprawił radny Andreas Kardziejonek (PO), zadając konkretne pytanie o liczbę godzin pozalekcyjnych realizowanych przez szkołę. Likwidacja zajęć dodatkowych w minionym roku szkolnym była bowiem przedmiotem jednej ze skarg. Agata Markowicz-Narękiewicz nie była w stanie udzielić wiążącej odpowiedzi, zdawała się nic na ten temat nie wiedzieć. Dopiero po naradzie ze swoimi zastępczyniami podała niejasną informację, że zajęć pozalekcyjnych jest 70 godzin. Na pytanie jakie są to zajęcie, radny odpowiedzi nie uzyskał. Do głosu dobijało się kilka osób. Części publiczności przewodniczący Kropidłowski (PO) go nie udzielił. Nie dopuścił do mikrofonu jednego z aktywistów, występującego przeciwko zarządowi powiatu od początku konfliktu. Dalej w odpowiedziach było już tylko nużąco i niemerytorycznie. Na zarzuty o upolitycznienie sprawy Cezary Arciszewski odpowiedział, że staroście wszystko się kojarzy z Gryfem. Guździoł natomiast ripostował, że skoro Gryf od dwudziestu lat rządzi w Policach, to trudno żeby było inaczej. Ten dość osobliwy przytyk, dotyczący skuteczności wyborczej Gryfa obrazuje styl, w jakim odbywały się obrady. Na koniec, po – około 2 godzinach bezowocnej dyskusji – Andrzej Bednarek w imieniu swojego klubu złożył wniosek o odwołanie Agaty Markowicz – Narękiewicz ze stanowiska dyrektora. Radni Gryfa XXI złożyli także skargę na przewodniczącego Kropidłowskiego, za uchybienie zapisom statutowym podczas próby złożenia wniosku o zmianę porządku obrad. To dowód na to, że żelazny opór zarządu powiatu w tym przypadku jest normą. Nawet tłumaczenie, że zwołanie teraz nadzwyczajnej sesji (dzięki temu skargi mają szansę być rozstrzygnięte w trwającej kadencji) powinno być na rękę staroście, nie wywołało jego entuzjazmu. Widać za to było duże napięcie i zmęczenie. W tej sytuacji tylko wynik wyborczy może przywrócić stabilizację i dać szansę na powrót tej sztandarowej polickiej placówki oświatowej na należne jej miejsce.