Wiadomości

„Policki Lewy” mistrzem Europy

Zdjęcie numer 1 w galerii - HME w Belgradzie. Marcin Lewandowski pobiegł po złoto na 1500 m!     Zakończyły się trzydniowe zmagania lekkoatletów w Halowych Mistrzostwach Europy. Polacy okazali się najsilniejszą ekipą i w klasyfikacji medalowej uplasowali się na pierwszym miejscu z 12 medalami /7-1-4/. Niemały udział w tak wspaniałym dorobku naszej reprezentacji miał mieszkaniec Polic – Marcin Lewandowski. Były zawodnik UKS „Ósemka”,, aktualnie reprezentujący barwy CWZS Bydgoszcz, startował tym razem po raz pierwszy w imprezie mistrzowskiej rangi na 1500m. Przygotowania do tegorocznego sezonu nie były łatwe. Jeszcze przed obozem w RPA i w trakcie były bóle gardła, potem powikłania zdrowotne. Halowe starty rozpoczął od II miejsca na 1500m w Copernicus Cup w  Toruniu, gdzie pokonał go tylko jeden z kilku Kenijczyków. Potem był złoty medal w Halowych Mistrzostwach Polski    i bracia Lewandowscy /trener Tomasz/ podjęli decyzję o starcie na 1500m w HME. Piątkowy bieg eliminacyjny Marcin ukończył na II miejscu za Niemcem T. Benitzem z czasem 3.43,70 uzyskując trzeci czas eliminacji. Na luzie zakwalifikował się więc do sobotniego finału, bo takie było jego zadanie. W finale pobiegł bardzo dobrze taktycznie. Na końcu stawki spokojnie kontrolował tempo biegu i czekał na poczynania rywali. W miarę dystansu przesuwał się do przodu, by 150 metrów przed metą wysunąć się na czoło stawki biegaczy. Do końca nie oddał prowadzenia i bez problemu z czasem 3.44,82 wywalczył swój kolejny złoty medal!. Za nim uplasowali się Kalle Belgrund /Szwecja/ ze stratą 0,74 i Filip Sasinek /Czechy/ ze stratą 1,07. Czy złoto Marcina na dłuższym ze średnich dystansów to zapowiedź zmiany wydłużenia do 1500m? Jak mówi Mistrz Europy jeszcze nie w tym roku. Czuje się jeszcze nie do końca spełniony na 800m, bo brakuje tu medalu Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Świata. I na tym koronnym dystansie zamierza startować w sierpniowych MŚ       w Londynie. I trzymamy kciuki za sierpniowe mistrzostwa, chyba już ostatnie Marcina na krótszym ze średnich dystansów. Na koniec dodam jeszcze, że równie wielkie gratulacje należą się też i bratu Marcina. Tomek Lewandowski jest bowiem jedynym dotychczas trenerem młodszego brata, o czym niestety zapominają najczęściej obserwatorzy.
J. Chmielewski