Mieszkaniec Dobrej na Rejsie Niepodległości
Mieszkaniec Dobrej pan Błażej ( na zdjęciach)
wrócił z Rejsu Niepodległości.
Oto jego relacja
Panama była kluczowym, dziewiętnastym portem, w którym zebrali się wszyscy uczestnicy Rejsu Niepodległości, by wziąć udział w 34. Światowych Dniach Młodzieży. Część załogi miała okazję do spotkania z Papieżem Franciszkiem w nuncjaturze apostolskiej. Odwiedziła nas również Pierwsza Dama Agata Kornhauser–Duda. Niestety przyszedł czas by pożegnać się z tym pięknym krajem. Po przekroczeniu Kanału Panamskiego ruszyliśmy ku Kartagenie. W Kolumbii spędziliśmy niestety tylko 24 godziny, ale i tak trochę udało nam się pozwiedzać. I znów w drogę – postawiliśmy żagle i smażąc się w 31 stopniowym upale ustawiliśmy kurs na Miami, do którego dotarliśmy 8 lutego. Tu trochę ochłodzenia przyniósł miły letni deszczyk. Fajnie było stanąć bosą stopą na gorącym piasku Miami Beach i zobaczyć ogromne białe wieżowce na tle przepięknych palm, ciągnące się wzdłuż plaży.
Po wyjściu z Miami obraliśmy kurs na Ponta Delgada. Atlantyk i Trójkąt Bermudzki, przez który dane było nam przepływać uraczyły nas sprzyjającym wiatrem. Trochę nas wybujało i niektórzy musieli zmagać się z chorobą morską, ale z każdym dniem byliśmy coraz bliżej Europy. Łatwo było zorientować się, że jesteśmy coraz bliżej celu, bo zaczęli odwiedzać nas nasi dobrzy znajomi – delfiny. W towarzystwie wesoło bawiących się przy dziobie przyjaciół, po 17 dniach żeglugi dotarliśmy do Azorów. Na pięknej portugalskiej wyspie byliśmy świadkami wielkiej tradycyjnej bitwy na balony z wodą z okazji końca karnawału. Zapełniono aż 70 kg foliowych woreczków (UWAGA – to waga pustych woreczków) Cała zabawa trwała około 4 godzin. Udaliśmy się też na wycieczkę po wyspie, która powstała na skutek wybuchów do dziś aktywnych, ale na szczęście uśpionych wulkanów. W ich kraterach można podziwiać lazurowe wody przepięknych jezior. Cała wyspa jest niesamowicie zielona. Jest to jedyne miejsce w Europie gdzie rosną ananasy. Pożegnaliśmy port Ponta Delgada i ruszyliśmy w dalszą drogę.W drodze z Azorów 13 marca na wodach Kanału Angielskiego „Dar Młodzieży”, zamknął w Rejsie Niepodległości wokółziemską pętlę.Po krótkim ale pełnym sztormów przelocie z Azorów przyszedł czas na Londyn. Do największego miasta królestwa, i jednocześnie największego miasta Unii Europejskiej przypłynęliśmy 17 marca – idealnie by celebrować Dzień Świętego Patryka. Ten niezwykły dzień nie jest jedynie świętem narodowym Irlandii, to jedno z najchętniej obchodzonych świąt na całym świecie. W trakcie obchodów święta organizowane są parady, imprezy i koncerty, a na cześć patrona Zielonej Wyspy ubrani na zielono ludzie wznoszą liczne toasty. Zabawa była przednia, szkoda tylko że tak krótka.
Przycumowaliśmy do nabrzeża Greenwich. Tu największym i bardzo fascynującym obowiązkiem było zwiedzanie XIX-wiecznego klipra herbacianego, który pobił wiele rekordów prędkości. SV Cutty Sark – bo o nim mowa – jest obecnie jedynym zachowanym kliperem herbacianym na świecie. Stoi w suchym doku jkao statek-muzeum.Londyn – miasto czerwonych autobusów i budek telefonicznych z każdej strony zachwyca swoim urokiem, łącząc ze sobą nowoczesność i historię. Miasto kojarzy się bardzo z pochmurnym niebem, deszczową aurą i wszech opadającą mgłą. My jednak mieliśmy dużo szczęścia i mogliśmy podziwiać liczne zabytki w nieśmiało wychodzących promieniach słońca. Widzieliśmy między innymi: Pałac Buckingham, wieżę z zegarem Big Ben (niestety obecnie w renowacji), twierdzę Tower of London, słynny zwodzony most Tower Bridge, Lodon Eye.Mogę dumnie powiedzieć „Byłem laureatem konkursu i miałem ogromny zaszczyt uczestniczyć w jednym (ostatnim) etapie Rejsu Niepodległości zorganizowanym dla
uczczenia setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.”
Rejs Niepodległości rozpoczął się 20 maja zeszłego roku. Dar Młodzieży odwiedził 23 porty
w kilkunastu państwach świata . W każdym z nich odbywała się impreza promująca Polskę.
Punktem kulminacyjnym rejsu był udział całej załogi w Światowych Dniach Młodzieży w
Panamie. Tam właśnie rozpoczął się etap, w którym brałem udział. Odwiedziłam m.in.
Cartagenę, Ponta Delgadę i Londyn. Po ponad 60 dniach rejsu, przepłyniętych 6800
milach morskich wróciłem do domu.
28 marca, w Gdyni Dar Młodzieży w asyście czterech jednostek Marynarki Wojennej
wyłonił się z gęstej mgły. Przywitał nas m.in. minister gospodarki morskiej i żeglugi
śródlądowej Marek Gróbarczyk, przedstawiciele władz miasta, władze i studenci
Uniwersytetu Morskiego, nasi bliscy i znajomi oraz wielu sympatyków rejsu. W trakcie
przemówienia pan minister ogłosił, że ruszyły plany budowy następcy Daru Młodzieży.
