Annna Werblińska lepsza od „Hołka”
A nna Werblińska, przyjmująca Chemika Police, decyzją kibiców została „głosem Chemika”.
Profesjonalna Liga Piłki Siatkowej od nadchodzącego sezonu zamierza wprowadzić aplikację, w której jedną z funkcji będzie śledzenie wyników spotkań. Ciekawostką jest fakt, że wyniki będą odczytywane przez siatkarkę ORLEN Ligi.
Dlatego każdy z klubów poproszony został o wytypowanie jednej kandydatki. Następnie wszystkie przedstawicielki wezmą udział w głosowaniu na Facebooku „Siatkarska Liga”. Ta z przedstawicielek, która otrzyma największe poparcie kibiców, zostanie „głosem” nowej aplikacji.
Wytypowanie przedstawicielki z Polic powierzyliśmy kibicom, którzy – również za pośrednictwem portalu społecznościowego Facebook – postawili na Annę Werblińską.
– Szczerze, to o aplikacji dowiedziałam się w poniedziałek od redakcji mojego oficjalnego Facebooka. Bardzo mi miło, że kibice wytypowali mnie do dalszego etapu. Czy mam odpowiedni głos? Tego nie wiem, ale jeśli fani na mnie zagłosują w drugiej rundzie, to wkrótce się okaże. Może będę lepsza niż Hołowczyc w nawigacji (śmiech). Pomysł sam w sobie bardzo fajny, coś innego, nowego. Miejmy nadzieję, że się przyjmie – mówi Andzia.
Werblińska powoli kończy okres wakacyjny, choć, jak sama przyznaje, w tym roku nie miała zbyt wiele wolnego.
– Prawdziwych wakacji w tym roku nie miałam. Teraz pochłania nas budowa i wykończenie domu, więc byliśmy tylko na dłuższy weekend w Barcelonie i niedawno odwiedziliśmy ze znajomymi Sopot. W Sopocie postawiliśmy na typowy relaks, natomiast w Barcelonie na zwiedzanie. Mogę śmiało stwierdzić, że zakochałam się w tym mieście. Wszędzie staraliśmy się dotrzeć pieszo, w ostateczności jechaliśmy metrem. Zwiedziliśmy bardzo dużo, ale jednak najwięcej czasu spędziliśmy (ze względu na męża – fan Barcelony) na Camp Nou. Piękny stadion, zaplecze i fantastyczny sklep z pamiątkami, koszulkami itp. Można tam spędzić cały dzień. Nie ukrywam, że Barcelona jest piękna, mogłabym tam latać co roku. Przepyszne jedzenie, piękne zabytki, plaża … jedyny minus, to kieszonkowcy grasujący w metrze, ale i na nich mieliśmy sposób! – dodaje.
Dopytaliśmy, jaki to sposób.
– Od razu można poznać ,,podejrzanego typa”. Trzeba mieć dobre oko. Przyglądałam im się tak, jak oni nam. Poza tym, starałam się mieć przy sobie tylko najważniejsze rzeczy. Jakoś daliśmy radę – kończy.
