Wiadomości

Policzanin Edward Fudro – pierwszym Polakiem który wszedł na 10 najwyższych masywów górskich Ameryk

Edward Fudro – policzanin, alpinista i  podróżnik który wspinał się dotychczas na 5 kontynentach między innymi w: Alpach, Andach, Himalajach, Karakorum czy Pamirze. W swoim wykazie wejść ma najwyższe wierzchołki Europy, Afryki, Ameryki Północnej i Południowej. Najczęściej w ostatnich latach udawał się właśnie na ten ostatni kontynent i z niego właśnie wrócił w połowie lutego br. Głównie wyjazdy były do Argentyny w rejon Puna de Atacama – pustynnego płaskowyżu wulkanicznego, na którym położone jest najwięcej najwyższych wierzchołków obu Ameryk.

Samo dostanie się tam jest już sporym  wyzwaniem logistycznym. Najpierw lot do stolicy – Buenos Aires, później autobusami około 1 500 km na północny kraniec kraju, wynajętymi samochodami terenowymi około 200 km w rejon interesującej góry i na koniec kilkudziesięciokilometrowy, kilkudniowy  marsz aby znaleźć się u podstawy danej góry i na koniec około 2,0 – 3,0 km licząc w pionie aby stanąć na wierzchołku.

Rejon rzadko uczęszczany, bez żadnej infrastruktury i z dala od jakiekolwiek cywilizacji i bezludny co pozwala odczuć klimat dawnych lat – pionierów którzy te góry rozpoczęli poznawać. Alpinistyczną historię And zaczęli między innymi w latach 30-tych dwudziestego wieku właśnie Polacy dokonując wówczas pierwszych wejść na najwyższe wierzchołki jak Aconcagua (nr 1- 6 962m, nowa droga przez tzw. Lodowiec Polaków)  Ojos de Salado (nr 2 -6 893m) , Pissis (nr 3-6 795) , Marcedario (nr 8 6 720m) czy Walter Penck (9 nr-6 658m). Ale ani oni ani ich następcy do 2020r nie stanęli na wierzchołkach wszystkich 10 najwyższych wierzchołków. Dokonał tego dopiero mieszkaniec Polic po ośmiu, (każda trwała od 3 do 4 miesięcy)  wyprawach do Argentyny, Chile i Peru. Oprócz w/w gór udane wejścia zaliczył jeszcze na Huascuran (nr 4- 6 768m), Bonete Chico (nr 5 – 6 759m), Tres Cruses (nr 6-6 748m), LLullaillaco (nr7 – 6 739m) i ostatnią z wykazu TOP 10 Ameryk, która była celem tegorocznej wyprawy Incahuasi nr 10 – (6 621m). Licząc od pierwszej bytności na kontynencie południowoamerykańskim zajęło to 13 lat.

Duże znaczenie w udanych wejściach miały również warunki atmosferyczne. Są to rejony częstych bardzo silnych wiatrów. Np. ostatni wierzchołek który kończył projekt TOP10 Incahuasi był zdobywany ponownie. Pierwsze wejście trzy lata wstecz zakończył się z uwagi na intensywne opady śniegu niepowodzeniem.

Alpinizm nie jest dyscypliną indywidualną. Duże znaczenie oprócz warunków atmosferycznych ma skład i przygotowanie zespołu. To że udało się stanąć na wszystkich dziesięciu najwyższych wierzchołkach masywów andyjskich było również zasługą osób, które w tych wyprawach uczestniczyły. Szczególne podziękowania należą się: Wojtkowi Jankowskiemu z Warszawy, Jackowi Sidlarewiczowi z Żyrardowa oraz Piotrowi Idczakowi z Częstochowy.